Katar
Dobra wiadomość- jest już widoczna poprawa.Zła- Walenty wciąż musi jeździć na domięśniowe zastrzyki.
To już druga seria. Niestety są one bolesne, co powoduje, że Walenty boi się jeździć do lecznicy. W domu, nie chce wchodzić to torby, z trudem udaje nam się go zapakować. U weterynarza zaś nie chce z niej wyjść. Zapiera się wszystkimi łapkami o brzegi i trzeba go wyciągać siłą. Wyciągnięty lgnie do nas i tuli się w połach naszych płaszczy szukając schronienia.
Nadżerka
Walenty ma jeszcze dużą nadżerkę na języku. Smarowanie jej jednak nie jest łatwe.Trzeba kota przytrzymać, otworzyć mu pyszczek i patyczkiem ze specjalnym środkiem trafić w nadżerkę.
I tak kilka razy dziennie. Starania i zaangażowanie przynoszą skutek. Nadżerka zmniejszyła się, jednak wciąż jest kłopotliwa.
Na szczęście nasz podopieczny nie traci apetytu :)
Cieszy nas każda, nawet najmniejsza poprawa Jego stanu zdrowia.
Sam Walenty czuje się już lepiej, chodzi z podniesionym ogonem i kręci ósemki wokół nóg :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz